Porażka na zakończenie rundy jesiennej

Kończący rozgrywki ligowe w rundzie jesiennej mecz pomiędzy Darłovią Darłowo, a Kluczevią Stargard miał pokazać czy podopieczni Mateusza Kaźmierczaka zdołają dołączyć do ligowej czołówki, czy też swoje miejsce w tabeli znajdą w jej środku. Pierwsze zadanie o tyle trudne, że rywal od dłuższego czasu spisuje się bardzo dobrze i po przeciętnym starcie dzięki passie 10 spotkań bez porażki włączył się do walki o ligowy triumf. Gospodarze nie zamierzali ułatwiać zadania rywalowi, ale sami też musieli radzić sobie bez kilku kluczowych zawodników odpowiedzialnych za grę w defensywie, co mocno zawężało pole manewru trenerowi. Kontuzje, kartki oraz nieobecności sprawiły, że kolejny raz zmianie uległa para środkowych obrońców, którą tym razem tworzyli Artur Fryś oraz Damian Kulon.

Spotkanie od początku miało wyrównany przebieg. Sporo było walki w środkowej strefie boiska, co sprawiało, ze brakowało klarownych okazji bramkowych. Jako pierwsi składną akcję przeprowadzili Darłowianie, którzy kilkoma szybkimi zagraniami przedostali się na skraj pola karnego, ale Łukasz Kramarz przeciągnął dośrodkowanie w kierunku Sawickiego, efektem czego zabrakło uderzenia na bramkę. W odpowiedzi goście mogli pokusić się o trafienie po stracie Kulona, ale jego błędu nie wykorzystał Grzegorz Magnuski i po nieczystym trafieniu w piłkę, ta nie sprawiła Kaźmierczakowi najmniejszych problemów. Kwadrans spokojnej gry ostatecznie zakończył się bramką Kluczevii, która wyszła na prowadzenie po rzucie rożnym. Dośrodkowanie Michała Magnuskiego kierowane było na Tomasza Królaka i trafiło ... w wewnętrzną część dalszego słupka, a następnie w głowę znajdującego się tuż przed linią bramkową Bartłomieja Fastyna, co zakończyło się bramką samobójczą. Po stracie bramki Darłowianie próbowali złapać właściwy rytm, ale dużo lepiej prezentowali się goście i to oni mogli zanotować kolejne trafienia. Najlepszą okazję do tego miał Michał Magnuski, który po zgraniu piłki głową przez swojego brata Grzegorza, znalazł się sam przed Oskarem Kaźmierczakiem, ale niepowodzeniem zakończył próbę lobowania i zamiast do bramki piłka wyszła poza boisko. Po drugiej stronie boiska czujnie spisywał się doświadczony Marek Ufnal, co sprawiło, że do ostatniego gwizdka sędziego w tej części meczu bramka już nie padła.

Drugie 45 minut gry Darłowianie rozpoczęli z dużo większym animuszem co powinno przynieść zmianę wyniku. Bardzo dobrą okazję do trafienia miał Daniel Wólkiewicz, ale z bliskiej odległości trafił wprost w Ufnala, a po chwili Bartosz Dywan nie wykorzystał dogrania ze skrzydła w wykonaniu Kramarza i przeniósł piłkę wysoko ponad bramką. Piłkarskie przysłowie mówi, że niewykorzystane sytuacje się mszczą i taki scenariusz nastąpił w Darłowie. Tuż przed polem karnym Kamil Michalski zbyt długo przetrzymywał piłkę, co wykorzystali goście i po odebraniu jej, a następnie szybkim rozegraniu sam przed Kaźmierczakiem znalazł się Kamil Bartoszyński i po chwili wpisał się na listę strzelców, podwyższając prowadzenie swojej drużyny. Zdobyta bramka dodała przyjezdnym pewności w grze i po chwili jeszcze dwukrotnie mogli pokonać Kaźmierczaka. Tym razem jednak bramkarz Darłowian spisał się bardzo dobrze popisując się efektownymi interwencjami. W 80 minucie nie był już w stanie zatrzymać uderzenia po skutecznie wykonanym rzucie karnym przez Michała Magnuskiego. Jedenastkę sędzia podyktował po faulu Damiana Kulona, który nieprzepisowo powstrzymywał późniejszego strzelca trzeciej bramki dla gości. W ostatnich minutach miejscowi mogli zmniejszyć rozmiary porażki, a bardzo dobre okazje do tego mieli Sawicki oraz Wólkiewicz, ale i tym razem nie potrafili celnie uderzyć na bramkę strzeżoną przez Ufnala.

Końcowe rozmiary porażki Darłowian to w dużej mierze efekt nieskuteczności pod bramką rywala oraz błędów własnych, które bezlitośnie wykorzystali doświadczeni zawodnicy Kluczevii. Podopiecznym Kaźmierczaka zabrakło trafienia na początku drugiej odsłony, które wyrównałoby stan gry, a zamiast tego po kilku minutach to goście praktycznie rozstrzygnęli losy meczu. Ostatni mecz Darłovii na jesień oznacza miesięczną przerwę dla zawodników, którzy do treningów wrócą już 12 stycznia, by po kilku dniach rozegrać pierwszy mecz kontrolny z Zefirem Wyszewo (16.01.2021 r.)

Bramki:

0 : 1 - Bartłomiej Fastyn - 17 minuta

0 : 2 - Kamil Bartoszyński - 64 minuta

0 : 3 - Michał Magnuski - 80 minuta

Skład Darłovii: Kaźmierczak - Michalski, Fryś, Kulon, Sydoruk (82' Orzechowski) - Kramarz, Fastyn, Wólkiewicz, Bazyli - Dywan (70' Maciąg), Sawicki

Żółta karta: Fastyn