Gościno tym razem gościnne

Odrabianie ligowych zaległości Darłowianie rozpoczęli od wyjazdowej potyczki z Olimpem Gościno. Biorąc pod uwagę, że w poprzednich sezonach, w grudniu, runda jesienna była już zakończona, największą niewiadomą dla drużyn były warunki atmosferyczne. Tym razem aura była łaskawa dla drużyn, ale z pewnością sporym wyzwaniem było granie na ciężkim i grząskim boisku w Gościnie, zwłaszcza dla Darłowian, którzy poprzednie spotkanie na naturalnym boisku rozegrali z Hutnikiem Szczecin ... 10 października. Pod względem kadrowym u gości, widoczny był brak Wiktora Sawickiego, co stało się okazją do gry na "szpicy" dla Bartosza Dywana. Dodatkowo za kartki pauzował Konrad Rokicki, którego tym razem zastąpił Tomasz Szopiński. Na ławce rezerwowych mecz rozpoczęli Damian Kulon oraz Przemysław Sydoruk, w ostatnim czasie zawodnicy wyjściowej jedenastki, którzy uskarżali się na problemy zdrowotne.

Pierwsze minuty gry, standardowo przeznaczone na badanie rywala, miały wyrównany przebieg. Po kilku minutach, przy próbie interwencji uraz odnowił się Rafałowi Lipińskiemu, co oznaczało nieplanową zmianę w szeregach Darłovii. Na boisku na swojej nominalnej pozycji pojawił się Damian Kulon, a na środek obrony przesunięty został Artur Fryś. Przymusowa zmiana nie zdekoncentrowała Darłowian, którzy po kilku minutach mogli objąć powadzenie po uderzeniu głową Włodarczyka, ale jednak nie zdołał skierować piłki w światło bramki. Dość niespodziewanie dokonał tego Daniel Wólkiewicz w 13 minucie. Rzut wolny z 30 metra od bramki wykonywany był z zamiarem dośrodkowania do nadbiegających partnerów, ale okazał się na tyle skuteczny, że dokręcana piłka po chwili znalazła się w bramce obok zdezorientowanego bramkarza z Gościna. Radość z prowadzenia nie trwała długo. Darłowianie w kolejnych minutach oddali pole gry przeciwnikowi i efektem tego stracona bramka w 24 minucie. Tuż przy linii bocznej Kamil Bazyli długo zwlekał z przeniesieniem gry na połowę przeciwnika, finalnie zagrywając powrotną w piłkę w pole karne, gdzie Bartosz Stadnik uprzedził Szopińskiego i po chwili z ostrego kąta uderzeniem pod poprzeczkę pokonał Oskara Kaźmierczaka. Ponowny remis nie zadowalał żadnej ze stron, dzięki czemu spotkanie miało otwarty przebieg, ale to goście wypracowali sobie zdecydowanie lepsze okazje do zmiany rezultatu. Bliski trafienia był Kamil Włodarczyk, który znalazł się sam przed bramkarzem, ale nieczysto trafił w piłkę, przez co ta nie nabrała odpowiedniej mocy i trafiła w ręce Arkadiusza Głąba. Jeszcze lepszą szansę na trafienie miał Bartosz Dywan, po składnej akcji Darłowian i ostatnim podaniu Wólkiewicza, ale i jemu nie udało się zmienić wyniku, minimalnie pudłując. Gospodarze także kilkakrotnie zagrozili bramce przyjezdnych, ale nie potrafili wypracować sobie równie klarownych okazji do trafienia co rywale, co było równoznaczne z utrzymaniem się wyniku remisowego do końca pierwszych 45 minut gry.

Druga część spotkania przez długi czas przebiegała pod znakiem walki w środkowej strefie boiska oraz próbie unikania błędów w defensywie, które mogłyby kosztować stratę bramki. Gospodarze kilkakrotnie zatrudnili Kaźmierczaka, który bardzo uważnie musiał interweniować zwłaszcza po kąśliwych uderzeniach, które na nierównej murawie mogły przynieść Olimpowi powodzenie. W drużynie gości kolejną szanse na trafienie miał m.in. Bartosz Dywan, który z bliska przeniósł piłkę ponad poprzeczką po zagraniu Sydoruka, a także Kamil Bazyli, który po podaniu Wólkiewicza i ograniu obrońcy uderzył mocno w kierunku krótkiego słupka, z czym poradził sobie Głąb. W 82 minucie drugą żółtą kartką, a w konsekwencji czerwoną ukarany został Szopiński i wydawało się, że to gospodarzom będzie łatwiej przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Nic bardziej mylnego. Ofensywna okazja Michalskiego na lewym skrzydle i ostre zagranie w pole karne nie znalazło adresata, ale do piłki zdążył jeszcze Przemysław Sydoruk ponownie kierując piłkę w pola karne. Tam najlepiej odnalazł się Bartosz Dywan, opanowując piłkę i po chwili trafiając z bliska do siatki. Kilkadziesiąt sekund później siły na boisku się wyrównały. Tym razem do szatni odesłany został Marek Skowyra, także po dwóch żółtych kartkach. Po wyjściu na prowadzenie Darłowianie do końca meczu grali bardzo rozważnie, starając się nie dopuścić do groźnej sytuacji pod bramką Kaźmierczaka, przenosząc ciężar gry na połowę rywala i to też przyniosło im końcowy triumf.

Wygrana na trudnym boisku w Gościnie, z drużyną która na własnym boisku we wcześniejszych 9 meczach odniosła 8 zwycięstw to z pewnością ligowa niespodzianka. Darłowianie ponownie pokazali, że bez względu na rywala, zawsze celują w komplet punktów i najwyraźniej passa spotkań z podziałem punktów poszła już w zapomnienie. Do rozegrania pozostało jeszcze jedno spotkanie, z wiceliderem rozgrywek, Kluczevią Stargard, które może jeszcze poprawić pozycję Darłovii w ligowej tabeli. Spotkanie rozegrane zostanie 12 grudnia o godz. 12:00 i ponownie transmisja ze spotkania będzie dostępna na stronie Facebook Darłovii Darłowo.

Bramki:

0 : 1 - Daniel Wólkiewicz - 13 minuta

1 : 1 - Bartosz Stadnik - 24 minuta

1 : 2 - Bartosz Dywan - 85 minuta

Skład Darłovii: Kaźmierczak - Michalski, Lipiński (6' Kulon), Szopiński, Fryś - Kramarz (55' Sydoruk), Włodarczyk, Wólkiewicz,  Bazyli - Fastyn (70' Maciąg), Dywan

Żółte kartki: Kija, Słoboda, Skowyra (Olimp), Kramarz, Szopiński (Darłovia)

Czerwone kartki: Szopiński - 82 minuta (za dwie żółte kartki), Skowyra - 86 minuta ( za dwie żółte kartki)