Ligowa inauguacja z kompletem punktów

Dobra forma w meczach kontrolnych oraz pucharowy awans sprawiły, że do meczu inaugurującego rozgrywki ligowe w rundzie wiosennej Darłowianie przystępowali pewni swego. Jednocześnie zdawali sobie sprawę, że Wiekowianka Wiekowo, przyjeżdżając do Darłowa, zawsze była podwójnie zmotywowana i nigdy nie oddawała punktów bez walki. Do tego spotkania gospodarzy przystępowali w identycznym zestawieniu jak do meczu z Raselem Dygowo, co miało zaowocować kompletem punktów.

Od pierwszych minut gry spotkanie prowadzone było przy akompaniamencie silnego wiatru, który porywistymi podmuchami często wprowadzał zamęt w akcje drużyn. Do takich warunków zdecydowanie lepiej dostosowali się miejscowi i już ich pierwsza akcja dała im prowadzenie. Na skaju pola karnego piłkę otrzymał Michalski i zdecydował się na centrę, która przerodziła się w uderzenie na bramkę. Futbolówka po odbiciu się od wewnętrznej części słupka wpadła do siatki zaskakując zdezorientowanego Kapałę. Darłowianie szybko poszli za ciosem i po chwili na prawym skrzydle przedarł się Rokicki mocno zagrywając w pole bramkowe. Tam interweniował bramkarz Wiekowianki, ale na tyle pechowo, że zbił piłkę przed siebie, z czego skwapliwie skorzystał Sawicki podwyższając prowadzenie gospodarzy. Radość podopiecznych Mateusza Kaźmierczaka nie trwała jednak zbyt długo. Wrzutka w pole karne Śpiewaka oraz opieszałość w wybiciu piłki sprawiła, że jeden z zawodników Wiekowianki uprzedził Michalskiego, a ten przy próbie wybicia futbolówki trafił rywala w nogi, co momentalnie wychwycił sędzia dyktując jedenastkę. Do rzutu karnego podszedł Lipski i pewnym strzałem pokonał bramkarza Darłovii. Stracona bramka niewiele zmieniła w przebiegu spotkania. W dalszym ciągu to miejscowi posiadali zdecydowaną inicjatywę i w kolejnych minutach ponownie nie mieli problemu z wypracowaniem dogodnych okazji podbramkowych. Okazje mieli Fastyn, Sawicki oraz Włodarczyk, ale za każdym razem brakowało im celnego uderzenia na bramkę Kapały. Darłowianie pod koniec pierwszej odsłony domagali się jeszcze rzutu karnego za przytrzymywanie wychodzącego na czystą pozycje Sawickiego, ale tym razem arbiter pozostał niewzruszony i nakazał dalszą grę. Ostatecznie pomimo dobrych okazji do podwyższenia prowadzenia Darłowianie zeszli do szatni z jednobramkową zaliczką.

Drugą połowę gospodarze rozpoczęli w niezmienionym zestawieniu i podobnie jak w pierwszej odsłonie byli stroną dominującą. Swoją przewagę udokumentowali w pierwszym kwadransie gry dwukrotnie zagrywając prostopadłe piłki do Sawickiego, który w sytuacjach sam na sam z Kapałą nie miał problemów z umieszczeniem piłki w siatce, zdobywając swoją drugą i trzecią bramkę w tym meczu. Trzybramkowa przewaga sprawiła, że trener miejscowych zdecydował się na zmiany w składzie, w kolejnych minutach desygnując do gry Idasiaka, Szopińskiego, Maciąga oraz Prędkiego. Darłowianie starali się za sprawą chociażby Maciąga ponownie pokonać Kapałę, a i goście nie zamierzali spocząć na laurach i także dążyli do ponownego pokonania Śpiewaka. Brakowało im jednak atutów i spokoju w wykończeniu swoich akcji co sprawiło, że w ostatnich 30 minutach gry futbolówka nie znalazła już drogi do bramki.

Pewne zwycięstwo potwierdziło dobrą formę podopiecznych Mateusza Kaźmierczaka, a zarazem stanowi pierwszy mały krok wykonany przez drużynę. Kolejnym będzie pojedynek z Saturnem Mielno, zespołem w którym występują byli Darłowiacy - Grzegorz Duda, Adrian Rząsa czy też Mateusz Asman i spodziewać się należy, że na trudnym boisku rywala Darłovia będzie musiała zachować pełną koncentrację, aby zdobyć kolejny komplet punktów.

Bramki:

1 : 0 - Kamil Michalski - 4 minuta

2 : 0 - Wiktor Sawicki - 6 minuta

2 : 1 - Lipski - 8 minuta - rzut karny

3 : 1 - Wiktor Sawicki - 55 minuta

4 : 1 - Wiktor Sawicki - 59 minuta

Skład Darłovii: Śpiewak - Szczerba (62' Szopiński), Babec, Lipiński, Rokicki (62' Idasiak) - Michalski, Włodarczyk (70' Maciąg), Fastyn, Bazyli (80' Prędki) - Wólkiewicz, Sawicki

Żółte kartki: Włodarczyk, Lipiński, Szczerba