Krosino rozstrzelane w ostatnim kwadransie

Do meczu 20 kolejki rozgrywek ligowych podopieczni Mateusza Kaźmierczaka przystępowali opromienieni wysoką wygraną na wyjeździe z Saturnem Mielno. Tym razem rywalem była drużyna Jedności-Ikar Krosino, która w trzech ligowych pojedynkach z Darłowianami, ani razu nie dała się pokonać, raz zwyciężając w Darłowie oraz dwukrotnie remisując na boisku w Krosinie. W porównaniu ostatniego meczu gospodarze przystąpili do gry bez Wiktora Sawickiego w wyjściowej jedenastce, który został mocno poobijany w Mielnie i nie był gotowy na występ od pierwszej minuty. Jego miejsce w pierwszym składzie zajął Artur Maciąg, prezentujący z meczu na mecz coraz wyższą formę.

Od pierwszych minut spotkania stroną dominującą byli miejscowi, którzy starali się napędzać grę, nieustannie dążąc do prokurowania zagrożenia pod bramką przeciwnika. Początkowo pojawiało się ono po stałych fragmentach gry wykonywanych przez Daniela Wólkiewicza i to właśnie po rzucie rożnym padła pierwsza bramka dla Darłovii. Pojedynek główkowy w polu karnym wygrał Włodarczyk, zgrywając futbolówkę do Krystiana Babeca, a ten mocnym uderzeniem lewą nogą wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie. Zdobyta bramka nie zmieniła nastawienia gospodarzy i w kolejnych minutach nie brakowało okazji do podwyższenia prowadzenia. Bliski trafienia był Artur Maciąg, który w polu karnym doszedł do odbitej piłki i uderzył pod poprzeczkę, ale z interwencją zdążył bramkarz parując piłkę na poprzeczkę, a dobitka Rokickiego była zbyt lekka, aby znaleźć drogę do bramki. Swoją szansę miał Bazyli, który będąc w polu bramkowym nieczysto trafił w piłkę i ta opuściła pole gry. Ponownie bliski trafienia z najbliższej odległości był Maciąg, który jednak źle przeciął centrę Wólkiewicza z rzutu wolnego. Rywale w międzyczasie nie potrafili w żaden sposób zagrozić bramce Marcina Kotasa i tak naprawdę dopiero w ostatniej minucie pierwszej połowy zdołali oddać pierwszy, w dodatku niecelny strzał. Ostatecznie, pomimo sytuacji do ponownych trafień, Darłowianie minimalnie prowadzili z drużyną z Krosina.

Druga odsłona rozpoczęła się bez zmiany scenariusza. Darłowianie dążyli do podwyższenia prowadzenia i bliski tego w pierwszych minutach był Artur Maciąg, który po podaniu Bazylego znalazł się w dogodnej pozycji strzeleckiej, ale naciskany przez obrońcę przeniósł piłkę ponad poprzeczką. Dwukrotnie w dogodnych okazjach znalazł się Bartłomiej Fastyn, ale obronną ręką wychodzili z tych sytuacji defensorzy Ikara. W 55 minucie boisko z powodu kontuzji opuścił Artur Maciąg, a jego miejsce zajął Kamil Michalski. Chwilę później na boisku zameldował się także Wiktor Sawicki zmieniając Szopińskiego, ale początkowo nie miał okazji do uderzenia na bramkę przeciwnika, który na kilkanaście minut osiągnął lekką przewagę i kilkukrotnie zagroził bramce strzeżonej przez Kotasa. Pewnego rodzaju niepokój w grze Darłowian skończył się w 75 minucie gry. Na połowie rywali Sawicki zagrał górną piłkę w pole karne do Fastyna, który wykorzystał błąd bramkarza i obrońcy trafiając po chwili do pustej bramki. Druga zdobyta bramka całkowicie zwolniła lekko zaciągnięty hamulec u Darłowian i w kolejnych minutach szybko rozstrzelali rywali. Najpierw dwójkową akcje z Michalskim wykorzystał Włodarczyk popisując się ładnym uderzeniem z narożnika pola karnego, które trafiło za kołnierz bramkarza. W następnej akcji dokładnym zagraniem popisał się wprowadzony chwilę wcześniej Idasiak, dogrywając do Rokickiego, który sprytną piętką umieścił piłkę w siatce. Ostatnie dwie bramki były udziałem Sawickiego, który najpierw wykorzystał podanie od Rokickiego, a w kolejnej akcji z najbliższej odległości trafił do siatki, jako pierwszy dopadając do bezpańskiej piłki. Ostatnie minuty gry to efekt konsekwentnej gry podopiecznych Mateusza Kaźmierczaka, którzy od pierwszego gwizdka sędziego dążyli do kolejnych trafień, a goście tylko do momentu utraty drugiej bramki utrzymywali kontakt z przeciwnikiem, oddając całkowicie pole gry w ostatnim kwadransie.

Kolejna wysoka wygrana dość niespodziewanie pozwoliła awansować Darłowianom na pozycję wicelidera po porażce Błoni z Olimpem Złocieniec (2:5). To właśnie drużyna z Barwice będzie kolejnym rywalem podopiecznych Mateusza Kaźmierczaka i to właśnie ten pojedynek będzie meczem kolejki i jednocześnie będzie stanowić weryfikację formy Darłovii na tle drużyny z ligowej czołówki.

Bramki:

1 : 0 - Babec - 15 minuta

2 : 0 - Fastyn - 75 minuta

3 : 0 - Włodarczyk - 77 minuta

4 : 0 - Rokicki - 80 minuta

5 : 0 - Sawicki - 84 minuta

6 : 0 - Sawicki - 86 minuta

Skład Darłovii: Kotas - Fryś, Babec (74' Krawczyk), Lipiński, Rokicki - Bazyli (80' Idasiak), Włodarczyk, Wólkiewicz, Szopiński (60' Sawicki) - Fastyn, Maciąg (55' Michalski)

Żółta kartka: Rokicki (Darłovia)