Darłovia nie zwalnia tempa

Astra Ustronie Morskie w rundzie jesiennej i w rundzie wiosennej to dwie różne drużyny. Jesienią, jeden z faworytów do awansu, z bardzo mocną i ograną w wyższych ligach kadrą, a na wiosnę drużyna oparta na młodzieżowcach. Z tego też powodu mecz, który jesienią dostarczył sporo emocji (3:3) nie powinien mieć powtórki na boisku w Ustroniu Morskim i tym razem to Darłovia była zdecydowanym faworytem do zgarnięcia kompletu punktów i podtrzymania zwycięskiej passy. Kolejnym cel gości to złamanie liczby 100 zdobytych bramek, a do tego potrzeba było pięciu trafień, co biorąc pod uwagę formę Darłowian, wydawało się jak najbardziej do zrealizowania.

Wyjściowy skład przyjezdnych to w tej chwili najbardziej stała jedenastka, która od kilku spotkań niezmiennie rozpoczyna zawody. Gwarantować on miał wysoki poziom gry oraz uzyskanie przewagi na boisku, z czym goście nie mieli problemu praktycznie od pierwszego gwizdka sędziego. Sporo w tym zasługi miejscowych, którzy nastawili się na głęboką grę w defensywie, angażując do tego wszystkich swoich zawodników, z wyjątkiem jednego wysuniętego napastnika. Pomimo optycznej przewagi przez długie minuty brakowało konkretów w grze Darłovii, a co za tym idzie zbyt wolne rozegranie piłki powodowało, że obrońcy Astry skutecznie powstrzymywali ataki rywali. Przyjezdni dopiero po pół godzinie gry zdołali umieścić piłkę w siatce, a dokonał tego niezawodny Sawicki, który głową sfinalizował dośrodkowanie Frysia z prawego skrzydła. Zdobyta bramka kolejny raz rozkręciła grę Darłowian i po kilku minutach Rokicki skopiował zagranie Frysia i ponownie do siatki trafił Sawicki po uderzeniu głową. Chwilę później boisko z powodu urazu musiał opuścić Daniel Wólkiewicz, co oznaczało, że środkowy pomocnik po raz pierwszy w obecnym sezonie nie rozegra pełnych 90 minut w meczach ligowych. Tuż przed końcem pierwszej części goście jeszcze raz pokonali bramkarza z Ustronia Morskiego. Szybko wyprowadzona kontra, a następnie zagranie Sawickiego do Frysia, doprowadziło do sytuacji sam na sam z Górnym, a po chwili do trafienia lewego obrońcy Darłovii, który mocnym uderzeniem nie dał bramkarzowi szans na skuteczną interwencję. Po drugiej stronie boiska, przez pierwsze 45 minut gry, działo się niewiele. Najgroźniejsze uderzenie z rzutu wolnego minęło bramkę Śpiewaka, a kilka długich zagrań na przedpole bramkowe za każdym razem kończyło się udaną interwencją Śpiewaka, bądź też obrońców.

Na drugą część gry Darłowianie wyszli z jedną z kolejną zmianą w składzie. W miejsce Artura Frysia pojawił się Łukasz Szczerba, zajmując pozycję lewego obrońcy. Podobnie jak wcześniej goście byli stroną dominującą, ale tym razem nie kazali długo czekać na kolejne trafienie. W 53 minucie Sawicki ponownie głową pokonał bramkarza gospodarzy. Tym razem Jadczyka, który zastąpił kontuzjowanego Górnego. W tej sytuacji dokładną centrą z rzutu rożnego popisał się Kamil Michalski. W kolejnych minutach miejscowi odważniej zaatakowali przeciwnika, co miało przełożenie na celne uderzenia na bramkę Śpiewaka. który jednak za każdym razem pewnie interweniował. W 70 minucie gry na boisku pojawili się Grzegorz Prędki i Marcin Łańko zastępując Michalskiego oraz Bazylego i właśnie ten pierwszy był po chwili bliski trefienia, próbując zaskoczyć bramkarza wysokim lobem. Darłowianie nie zamierzali zwalniać tempa gry i w kolejnych minutach dążyli do zdobycia setej ligowej bramki w tym sezonie. Początkowo gościom brakowało dokładności w rozegraniu akcji już w polu karnym, ale finalnie osiągnęli swój cel w 85 minucie gry. Kolejna akcja Idasiaka na prawym skrzydle zakończyła się mocnym zagraniem na krótki słupek, a tam jako pierwszy do futbolówki dopadł Prędki i mocnym uderzeniem pod poprzeczkę pokonał Jadczyka. Ostatnim akcentem tego meczu było kolejne trafienie Sawickiego, który po długim zagraniu wyszedł sam na sam z bramkarzem Astry i pewnym uderzeniem zdobył swoją czwartą bramkę w tym meczu.

Wysokie zwycięstwo Darłovii potwierdziło bardzo stabilną i wysoką formę strzelecką Darłowian. Pomimo nie forsowania tempa gry podopieczni Mateusza Kaźmierczaka, na tle rywala, kolejny raz pokazali swoją dojrzałość piłkarską, nawet przez moment nie dając przeciwnikowi szans na nawiązanie równorzędnej walki. Kolejnym rywalem Darłovii będzie Mechanik Bobolice, który podobnie jak każda drużyna przyjeżdżająca do Darłowa nie będzie miał nic do stracenia i postara się sprawić jakąkolwiek niespodziankę. Mecz ten, przy stracie punktów przez Błonie Barwice w meczu z Wiekowianką, może dać Darłovii ligowy awans, ale do tego potrzebna jest odpowiednia koncentracja i zaangażowanie, bo tylko ich brak może sprawić, że Darłowianie nie zdobędą kolejnych punktów w meczu z Mechanikiem.

Bramki:

0 : 1 - Wiktor Sawicki - 31 minuta

0 : 2 - Wiktor Sawicki - 35 minuta

0 : 3 - Artur Fryś - 43 minuta

0 : 4 - Wiktor Sawicki - 53 minuta

0 : 5 - Grzegorz Prędki - 85 minuta

0 : 6 - Wiktor Sawicki - 90 minuta

Skład Darłovii: Śpiewak - Fryś (46' Szczerba), Lipiński, Krawczyk, Rokicki - Michalski (70' Łańko), Włodarczyk, Wólkiewicz (40' Idasiak), Bazyli (70' Prędki) - Fastyn, Sawicki