Darłovia - Błękitni II Stargard

Piłkarze Darłovii opromienieni pierwszym ligowym zwycięstwem w meczu z Sokołem Kalino do pojedynku z czołową drużyną ligi – Błękitnymi II Stargard przystępowali z nadzieją na powiększenie dorobku punktowego. W niewielkim stopniu zmienił się wyjściowy skład na ten mecz, do którego wskoczył Damian Kulon zastępując nieobecnego Artura Frysia.

Od pierwszych minut gry to Darłowianie nadawali ton rywalizacji. Już po dwóch minutach w polu karnym powalony został Wiktor Sawicki, ale sędzia w tej sytuacji nie dopatrzył się zagrania faul przez obrońcy gości. Po chwili Sawicki oddał pierwszy celny strzał na bramkę, który wylądował w rękawicach bramkarza, ale już następna akcja przyniosła zmianę rezultatu. Szybka kontra Darłowian rozpoczęła się od podania do Wasilewskiego, który uruchomił na skrzydle Wólkiewicza, a ten zagrał płasko na krótki słupek w kierunku nadbiegającego Sawickiego, a ten uprzedził obrońcę i pewnie ulokował piłkę w bramce. W następnej akcji Darłowianie powinni podwyższyć prowadzenie po kolejnej kontrze i podaniu Wasilewskiego do Sydoruka, ale boczny pomocnik nie zdołał pokonać bramkarza Błękitnych w dogodnej pozycji strzeleckiej. Dominacja miejscowych nie malała i w 10 minucie po dośrodkowaniu Wólkiewicza z rzutu rożnego swoją drugą bramkę mógł zdobyć Sawicki, który uprzedził bramkarza i głową skierował piłkę w kierunku bramki gości, ale tym razem z interwencją zdążył obrońca wybijając futbolówkę z linii bramkowej. Po chwili niecelnie na bramkę uderzali Wasilewski oraz Włodarczyk. Kilka minut później ponownie Wasilewski mógł wpisać się na listę strzelców, ale po podaniu Wólkiewicza głową przeniósł piłkę ponad poprzeczką. Zdecydowana przewaga Darłowian została udokumentowana bramką w 20 minucie. Asystę w tej sytuacji zaliczył Rafał Lipiński, który po rzucie wolnym z własnej połowy zagrał piłkę pomiędzy obrońców do Sawickiego, a ten zmieniając tor lotu piłki zaskoczył bramkarza i zdobył tym samym swoją drugą bramkę w tym meczu. Dwubramkowe prowadzenie uspokoiło grę miejscowych, którzy zaczęli kontrolować boiskowe wydarzenia starając się jeszcze dłużej utrzymywać się przy piłce i właśnie w tym okresie przyjezdni mieli dobrą okazję do zdobycia kontaktowej bramki po faulu Kulona na Gajdzie tuż przed polem karnym. Finalnie skończyło się na niecelnym uderzeniu Piskorza. Minuty spokojniejszej gry ostatecznie przyniosły kolejną bramkę dla gospodarzy. Walkę o górną piłkę na środku boiska wygrał Wólkiewicz, po chwili długim zagraniem uruchamiając Sydoruka na skrzydle, a ten z pierwszej piłki zagrał do wbiegającego w pole karne Sawickiego, który mocnym uderzeniem w kierunku dalszego słupka ponownie pokonał bramkarza kompletując klasycznego hattricka. Była to zarazem ostatnia groźna akcja w tej części meczu, która w całości przebiegała pod dyktando gospodarzy.

Drugie 45 minut gry ponownie rozpoczęło się od inicjatywy gospodarzy, którzy po kilku minutach mogli podwyższyć prowadzenie. Na prawym skrzydle w pole karne przedarł się Sawicki, ale zamiast dogrania do lepiej ustawionych partnerów, zdecydował się na uderzenie z ostrego kąta, co skończyło się trafieniem w boczną siatkę. W 58 minucie powinno być 4 : 0 po tym jak goście nieumiejętnie wznowili grę od własnej bramki, tracąc piłkę tuż przed polem karnym na rzecz Wasilewskiego, który zagrał do osamotnionego w polu karnym Sawickiego, a ten mając przed sobą tylko bramkarza przeniósł piłkę wysoko ponad bramką. Chwilę później na boisku w miejsce Bazylego na boisku pojawił się Ziółkowski. W 68 minucie gry szybkim przejściu z obrony do ataku Wólkiewicz zagrał prostopadłą piłkę do Sawickiego, który uprzedził obrońcę, a po chwili już w polu karnym został przez niego nieprawidłowo powstrzymany, co oznaczało rzut karny dla Darłowian. Do jedenastki podszedł sam poszkodowany i pewnym uderzeniem ponownie wpisał się na listę strzelców. Po zdobytej bramce, przy aplauzie publiczności Sawicki opuścił boisko, a w jego miejsce na murawie zameldował się Maciąg. Goście wznawiając grę od środka starali się wykorzystać dekoncentrację miejscowych, co o mały włos nie zakończyło się bramką. Uderzona z połowy boiska piłka przeleciała ponad zaskoczonym De Clarkiem i wylądowała na poprzeczce, wracając do gry. W 73 minucie meczu goście zdobyli bramkę. Strata piłki w środkowej strefie przerodziła się w kontrę Błękitnych, po której piłka szybko znalazła się na prawym skrzydle, a następnie została zgrana w pole karne do nadbiegającego Jarosława Piskorza, który uciekł defensorom i uderzeniem z okolic 10 metra pokonał bramkarza Darłovii. Po chwili na boisku zameldował się Bartosz Dywan, który wrócił do drużyny po półrocznej przewie. Zdobyta bramka pobudziła przyjezdnych do jeszcze lepszej gry i po chwili mogli ponownie udokumentować to bramką. Tym razem groźne uderzenie z linii pola karnego wybronił De Clerck, efektownie przenosząc piłkę ponad poprzeczką uderzenie Piskorza. Kilka minut później ponownie ten sam zawodnik wykonywał rzut wolny z 20 metra od bramki, ale tym razem nie trafił w światło bramki. Końcówka meczu zdecydowanie należała do gości, który po zdobyciu bramki co kilka minut zagrażali bramce De Clercka. Szansę na umieszczenie piłki w bramce miał m.in. Paweł Pelikan, który po niepewnym wyjściu bramkarza głową skierował piłkę w kierunku bramki, ale zbyt lekko aby Rokicki nie zdążył z asekuracją. W odpowiedzi po dobrej akcji na skrzydle w wykonaniu Ziółkowskiego i centrze w pole karne bliski trafienia po uderzeniu głową był Wasilewski. Ostatnie minuty nie zmieniły już wyniku, a tym samym komplet punktów pozostał w Darłowie.

Efektowna wygrana z drużyną, która po pierwszych dwóch kolejkach była liderem rozgrywek ligowych zasługuje na szczególne uznanie i brawa. Bezbłędna gra w pierwszych 45 minutach gry ustawiła mecz i zdecydowała o końcowym wyniku, a jednocześnie pokazała, że Darłowianie szybko zaadoptowali się do IV-ligowych realiów i z meczu na mecz prezentują się coraz lepiej. Kolejnym przeciwnikiem podopiecznych Kaźmierczaka będzie także drużyna ze Stargardu. Tym razem na wyjeździe Darłowianie zmierzą się z Kluczevią, która w dotychczasowych spotkaniach zdobyła 3 punkty, wygrywając w trzeciej kolejce na wyjeździe ze Spartą Węgorzyna 3 : 2.

Bramki:

1 : 0 - Wiktor Sawicki - 6 minuta (Asysta - Wólkiewicz)

2 : 0 - Wiktor Sawicki - 20 minuta (Asysta - Lipiński)

3 : 0 - Wiktor Sawicki - 39 minuta (Asysta - Sydoruk)

4 : 0 - Wiktor Sawicki - 69 minuta - rzut karny

4 : 1 - Jarosław Piskorz - 73 minuta

Wyjściowy skład Darłovii: De Clerck - Rokicki, Lipiński, Babec, Kulon - Bazyli (58' Ziółkowski), Włodarczyk, Wólkiewicz, Sydoruk (75' Dywan) - Wasilewski (89' Prędki), Sawicki (70' Maciąg)

Ławka rezerwowych: Kotas, Idasiak

Żółte kartki: Sawicki, Lipiński