Calisia rozbita

Ostatni ligowy wyjazd Darłovii w rundzie jesiennej początkowo nie zapowiadał się zbyt dobrze. Liczne absencje w postaci Szczerby (kartki), Rokickiego, Kucharskiego (kontuzje), Maciąga (kurs trenerski), Prędkiego (praca) oraz niespodziewana Bazylego sprawiła, że do Kalisza Pomorskiego Darłowianie dojechali gołą jedenastką. Efektem tego swoją szansę do gry w pierwszym składzie otrzymał m.in. Tobiasz Basałaj, a na pozycji lewego obrońcy pojawił się Kamil Michalski. W trakcie rozgrzewki na stadionie pojawił się jeszcze Marcin Łańko, dzięki czemu ławka rezerwowych gości nie świeciła pustkami.

Pierwsze minuty gry przebiegały w niezbyt szybkim tempie. Darłowianie starali się długo rozgrywać swoje akcje nie forsując zbytnio tempa gry, w wyniku czego dość długo trzeba było czekać na dobrą okazję do zdobycia bramki. Jako pierwsi impas mogli przerwać miejscowi, którzy byli bliscy wykorzystania gapiostwa przyjezdnych i po szybkim rozegraniu rzutu wolnego bliski zdobycia bramki był Jan Czarnojan, ale nie zdołał pokonać Śpiewaka. Sytuacja ta przebudziła gości i od 20 minuty to oni zdecydowanie zaczęli przeważać i w przeciągu kwadransa gry trzykrotnie trafili do siatki rywali. Wszystkie te bramki były udziałem Tobiasza Basałaja, który za pierwszym razem dostał prostopadłą piłkę w pole karne i idealnie obsłużył Sawickiego, któremu nie pozostało nic jak tylko z bliska trafić do siatki. Przy drugiej bramce to Sawicki zagrał do Basałaja, a ten uderzeniem zewnętrzną częścią stopy trafił tuż przy dalszym słupku. Trzecia bramka to kopia pierwszej akcji bramkowej, z tym że całą akcję sfinalizował Bartosz Dywan. W kolejnych minutach Darłowianie mogli jeszcze trafić do siatki, a okazje do tego mieli m.in. Włodarczyk oraz Sawicki, ale tym razem piłka nie znalazła drogi do bramki. Calisia bliska zdobycia bramki była po jednym z rzutów wolnych, po którym do piłki doszedł jeden z ich zawodników oraz bramkarz Darłovii trafiając w piłkę, a przy okazji taranując zawodnika z Kalisza Pomorkiego. Po chwili piłka ugrzęzła w rękach Śpiewaka, a sędzia nie dopatrzył się w tej sytuacji nieprawidłowości. W ostatnich minutach pierwszej odsłony miejscowi jednak zdobyli kontaktową bramkę. Idasiak w prosty sposób stracił piłkę na własnej połowie, co wykorzystał Jan Czarnojan przedzierając się w pole karne. Wślizgiem piłkę poza boisko wybił Szopiński, ale ku zdziwieniu przyjezdnych, zupełnie odmiennego zdania był arbiter główny, podarowując Calisii prezent w postaci rzut karnego. Jedenastkę pewnie na bramkę zamienił Twarkiewicz, a po chwili sędzia wysłał drużyny do szatni na regulaminową przerwę.

Druga część spotkania to już całkowita dominacja Darłowian. Praktycznie od momentu wznowienia gry, co kilka minut, dochodzili do okazji bramkowych i tylko kwestią czasu było kiedy piłka znajdzie się w siatce. Jako pierwszy na listę strzelców wpisał się Błażej Idasiak, który w zamieszaniu podbramkowym po rzucie wolnym i niepewnej interwencji bramkarza trafił z bliska do siatki. Następna bramka była udziałem Wiktora Sawickiego, który po podaniu Kamila Włodarczyka wpisał się drugi raz na listę strzelców, co jednocześnie oznaczało 100 bramkę snajpera w rozgrywkach ligowych w barwach Darłovii. Kolejny skalp zebrał Daniel Wólkiewicz, który popisał się bardzo ładnym uderzeniem z rzutu wolnego sprawiając, że bramkarz Calisii nawet nie zareagował. Swoją bramkę zdobył także Kamil Włodarczyk, który od początku spotkania, praktycznie przy każdym stałym fragmencie był bliski trafienia, ale dopiero w 85 minucie wpisał się na listę strzelców. Jako ostatni do bramki trafił Kamil Michalski, który tuż przed końcem meczu podłączył się do akcji ofensywnej i już w polu karnym najpierw położył obrońcę, a po chwili pewnym uderzeniem trafił do siatki. Nie były to jedyne akcje bramkowe przyjezdnych, a na listę strzelców w innych sytuacjach mogli wpisać się m.in. Fryś, Basałaj, Wólkiewicz, czy też Dywan, ale w tych sytuacjach brakowało im precyzji, bądź też dobrze spisywał się bramkarz Calisii. Gospodarze próbowali się odgryzać Darłowianom, zwłaszcza po wznowieniach gry po straconych bramkach, ale nie potrafili skierować piłki w światło bramki, a uderzenia z dystansu, pomimo, że czasami celne, to nie sprawiały Śpiewakowi najmniejszych problemów.

Wysokie zwycięstwo Darłowian to w dużej mierze efekt konsekwentnej gry przyjezdnych, którzy pomimo problemów kadrowych rozegrali jedno ze swoich najlepszych spotkań w tej rundzie, a na pewno najbardziej owocne jeżeli chodzi o trafienia. Liczne absencje sprawiły, że swoje szanse dostali zawodnicy, którzy wcześniej pojawiali się na boisku podnosząc się z ławki rezerwowych i pokazali, że w każdej chwili są gotowi na grę od pierwszej minuty. Szczególne brawa należą się Tobiaszowi Basałajowi, który w pierwszej połowie, w ciągu 15 minut, rozmontował defensywę Calisii dwoma zagraniami "na nos" oraz efektownym trafieniem. Ostatni mecz Darłowianie rozegrają w najbliższą sobotę, a na Sportową przyjedzie kolejny beniaminek rozgrywek - drużyna Spójni Świdwin, która z pewnością także będzie chciała zakończyć rundę pozytywnym akcentem.

Bramki:

0:1 - Sawicki - 25 minuta

0:2 - Basałaj - 28 minuta

0:3 - Dywan - 32 minuta

1:3 - Twarkiewicz - 43 minuta

1:4 - Idasiak - 51 minuta

1:5 - Sawicki - 67 minuta

1:6 - Wólkiewicz - 75 minuta

1:7 - Włodarczyk - 85 minuta

1:8 - Michalski - 88 minuta

Skład Darłovi: Śpiewak - Michalski, Szopiński, Nowak, Idasiak - Dywan, Włodarczyk, Wólkiewicz, Fryś, Basałaj - Sawicki (75' Łańko)

Żółta kartka: Szopiński