Bez bramek w pojedynku z Wieżą Postomino

Mecze z Wieżą Postomino od jakiegoś czasu dla Darłowian oznaczają coś więcej niż tylko kolejny mecz ligowy. Rywalizacja z klubem zza miedzy, który bardzo szybko zbudował drużynę liczącą się w rozgrywkach ligowych, dodawała dodatkowego smaczku pojedynkowi i powodowała, że można było oczekiwać dobrego widowiska. Podobnie jak w poprzednim meczu Darłovii w Biesiekierzu wyjściowa jedenastka podopiecznych Kaźmierczaka nie zmieniła się, a do nieobecnego Konrada Rokickiego tym razem dołączył Artur Maciąg, odbywający staż trenerski w Legii Warszawa.

Spotkanie mogło, a nawet powinno znakomicie rozpocząć się dla przyjezdnych. Po pięciu minutach gry i wygranej walce w środku pola Lisowski otrzymał podanie za plecy defensorów Darłovii i znalazł się sam przed wychodzącym z bramki Śpiewakiem. Tym razem jednak snajperowi Wieży zabrakło precyzji i jego uderzenie minimalnie minęło bramkę Darłowian. Ta sytuacja podziałała jak zimny prysznic na gospodarzy i w kolejnych minutach nie pozwalali przyjezdnym na wypracowanie dogodnych okazji podbramkowych. Zawodnicy Wieży spore zagrożenie stwarzali po stałych fragmentach gry, ale za każdym razem obronną ręką wychodziła obrona miejscowych. Gospodarze nie pozostawali dłużni przeciwnikowi i starali się regularnie stwarzać zagrożenie pod bramką przyjezdnych, a najbliżej umieszczenia piłki w siatce był Włodarczyk, który głową uderzył tuż pod poprzeczkę zmuszając Wojtanowskiego do wytężonego wysiłku. Bardzo aktywny w tym meczu był Kamil Bazyli, który kilkakrotnie przedarł się po prawym skrzydle i groźnie dośrodkował, ale za każdym razem brakowało dokładności, aby któryś z napastników trafił do siatki. Pod koniec pierwszej części gry Darłowianie wyprowadzili szybką kontrę po której sam w kierunku bramki Wieży pognał Dywan, ale i on nie potrafił ulokować piłki w siatce, sprawiając, że na regulaminową przerwę drużyny schodziły bez zdobyczy bramkowych.

Druga część spotkania należała już zdecydowanie do Darłowian. To oni posiadali inicjatywę i wykazywali większą chęć rozstrzygnięcia spotkania na swoją korzyść napędzając swoje akcje. Ofensywna gra sprawiła, że nie brakowało dogodnych okazji pod bramką Wojtanowskiego, a najlepsze z nich mieli Sawicki i dwukrotnie Bazyli, którym zabrakło jednak precyzji aby skierować piłkę w światło bramki. Podobnie jak w pierwszej odsłonie Darłowianie bardzo często przedzierali się w pole karne Wieży wykorzystując swoje skrzydła, ale tak jak i wcześniej za każdym razem czegoś brakowało, aby zdobyć bramkę rozstrzygającą losy meczu. Ze strony Wieży już tradycyjnie największe zagrożenie stanowił Lisowski, który starał się brać grę na siebie, ale bardzo często pozostawał osamotniony w ataku. Kilkakrotnie próbował uderzać z dystansu, za każdym razem jednak bez większego zagrożenia dla bramki Śpiewaka. W ostatnich minutach gry Darłowianie jeszcze zwiększyli swoje siły w ofensywie przesuwając wyżej Artura Frysia, ale pomimo usilnych starań i kolejnych groźnych okazji brakowało precyzji w podaniach i uderzeniach na bramkę rywala. Ostatecznie drużyny zeszły z boiska dzieląc się punktami.

Remis na własnym boisku z pewnością nie zadowolił zarówno piłkarzy jak i zebranych kibiców, którzy liczyli na bramki. Niestety musieli zadowolić się podziałem punktów, ale nie zmienia to faktu, że Darłowianie rozegrali dobre spotkanie, zwłaszcza w drugiej odsłonie prezentując się zdecydowanie lepiej od przeciwnika. Kolejna szansa na powiększenie dorobku punktowego już w najbliższą sobotę, kiedy do podopieczni Mateusza Kaźmierczaka udadzą się na najdalszy ligowy wyjazd - do Człopy, gdzie zmierzą się z tamtejszą Koroną.

Skład Darłovii: Śpiewak - Szczerba, Fryś, Nowak, Szopiński - Michalski (65' Idasiak), Włodarczyk, Wólkiewicz, Bazyli - Dywan (75' Łańko), Sawicki

Żółte kartki: Szopiński, Nowak (Darłovia), Brauer, Łukasz Wójcik, Boszke, Bielańczuk (Wieża)