Ambitne granie nagrodzone zdobytym punktem

Ostatni październikowy weekend dla Darłowian oznaczał potyczkę z liderem rozgrywek ligowych - Lechem Czaplinek. Do tego spotkania podopieczni Mateusza Kaźmierczaka przystępowali w bojowych nastrojach, pokrzepieni dobrą i skuteczną grą w meczu z Mechanikiem Bobolice. Dodatkowo do składu wrócili, nieobecni ostatnio, Artur Fryś oraz Konrad Rokicki, co sprawiło, że gospodarze na boisko wybiegli w najmocniejszym zestawieniu.

Od pierwszych minut gry drużyny były zmuszone radzić sobie z trudnymi warunkami atmosferycznymi. Niska temperatura, silny boczny wiatr i dodatkowo opady deszczu sprawiały, że zawodnicy musieli dostosować swoją grę do kaprysów natury. Lepiej do tych warunków dostosowali się goście, którzy grali twardo w obronie nie pozwalając miejscowym na przedarcie się w ich pole karne. Dodatkowo po 10 minutach gry kombinacyjnie rozegrali rzut rożny, czym całkowicie zaskoczyli Darłowian, którzy zgubili krycie i pozwolili, aby Paweł Kibitlewski z najbliższej odległości trafił do bramki. W kolejnych minutach podopieczni Kaźmierczaka w dalszym ciągu nie potrafili znaleźć sposobu na gości, a ci  ponownie po rzucie rożnym wyprowadzili kolejny cios. Tym razem z centrą poradził sobie Śpiewak piąstkując futbolówkę poza pole karne, ale tam jako pierwszy dopadł do niej Marcin Resiak i mocnym uderzeniem pokonał zasłoniętego bramkarza Darłovii. Pomimo dwóch bramek do odrobienia gospodarze nie zamierzali się poddawać i do końca tej części gry próbowali zdobyć kontaktową bramkę. Ich wysiłki zostały nagrodzone pięć minut przed końcem pierwszej odsłony. Długiego zagrania na Bartosza Dywana próbował Kamil Włodarczyk, ale uczynił to niezbyt precyzyjnie posyłając piłkę w kierunku lewego obrońcy z Czaplinka. Ten jednak fatalnie zgrał piłkę wprost pod nogi Dywana, który ruszył w kierunku bramki przeciwnika i po chwili zdecydował się na uderzenie z dystansu z czym nie poradził sobie Patryk Wilczyński wpuszczając piłkę do bramki. Ta bramka sprawiła, że do szatni miejscowi schodzili z nadziejami na odwrócenie losów meczu.

Na drugą część spotkania Darłowianie wyszli z bojowym nastawieniem i założeniem zdobycia bramki wyrównującej. Niestety w dalszym ciągu uważnie grała defensywa przyjezdnych nie pozwalając gospodarzom na wypracowanie klarownej okazji bramkowej. Kilka uderzeń z dystansu oraz dośrodkowań z bocznych rejonów boiska nie sprawiło, że Wilczyński musiał obawiać się o utratę bramki. Przyjezdni mając w zanadrzu bramkę przewagi starali się kontrować Darłowian i jedna z nich przyniosła im rzut karny. Prostopadłe zagranie na skraj pola karnego zakończyło się dojściem do piłki zawodnika Lecha oraz spóźnioną interwencją Śpiewaka, za co został ukarany żółtą kartką. Na szczęście dla podopiecznych Kaźmierczaka jedenastkę fatalnie wykonał zawodnik przyjezdnych przenosząc piłkę wysoko ponad poprzeczką, co dodało miejscowym dodatkowej wiary i sprawiło, że po tej sytuacji stroną dominującą byli już tylko Darłowianie. Dobrą grę mógł na bramkę zamienić Daniel Wólkiewicz, który po składnej akcji znalazł się przed bramkarzem, ale źle uderzył w piłkę i nie trafiał w światło bramki. Groźnie powinno być także po rzutach wolnych, wykonywanych z 20 i 25 metra od bramki, ale zarówno Sawicki jak i Wólkiewicz nie zdołali ominąć muru obrońców z Czaplinka. Na 10 minut przed końcem gry gospodarze doprowadzili do wyrównania. Na uderzenie z 25 metrów zdecydował się Wólkiewicz nadając piłce rotacji, po której piłka zamiast wysoko ponad bramką trafiła w poprzeczkę i spadła na piąty metr, a z tego skwapliwie skorzystał Sawicki doprowadzając do wyrównania. W ostatnich minutach gospodarze starli się rozstrzygnąć spotkanie na swoją korzyść i bliski tego był m.in. Sawicki, groźnie uderzając zza pola karnego, a już w doliczonym czasie gry, po rzucie rożnym, zakotłowało się pod bramką Wilczyńskiego. Uderzenie Frysia zblokowali jednak obrońcy, a dobitka ostatecznie wylądowała w rękach bramkarza. Po chwili sędzia zakończył sobotnie granie na Sportowej.

Podział punktów w meczu z liderem rozgrywek z pewnością zadowala gospodarzy, którzy musieli odrabiać bramkowe straty i dodatkowo mieli wiele szczęścia przy rzucie karnym dla gości. Końcowy wynik należy doceniać i szanować, chociaż z pewnością martwi kolejny remis Darłowian i uciekające punkty. Kolejne spotkanie podopieczni Kaźmierczaka rozegrają w kolejną sobotę w Sławnie, gdzie tamtejsza Sława będzie gospodarzem derbowego pojedynku.

Bramki:

0 : 1 - Paweł Kibitlewski - 10 minuta

0 : 2 - Marcin Resiak - 20 minuta

1 : 2 - Bartosz Dywan - 40 minuta

2 : 2 - Wiktor Sawicki - 80 minuta

Skład Darłovii: Śpiewak - Szczerba, Nowak, Fryś, Rokicki - Michalski (70' Maciąg), Włodarczyk, Wólkiewicz, Bazyli - Dywan (90' Szopiński), Sawicki

Żółte kartki: Włodarczyk, Śpiewak, Rokicki (Darłovia), Paweł Kibitlewski, Sobol, Panek, Piotr Kibitlewski, Bany (Lech)