Łukasz Jarosiewicz: "Odchodzę z podniesioną głową"

Rozmowa z Łukaszem Jarosiewiczem - trenerem drużyny seniorów Darłovii Darłowo:

Jak z perspektywy czasu oceniasz decyzję o podjęciu się pracy w Darłowie?

Łukasz Jarosiewicz.: Cel był jasny. Awans zespołu do wyższej klasy rozgrywkowej. Cel osiągnięty, więc nie mogę powiedzieć, że ten czas był stracony. Pobyt w Darłowie dał mi dużo radości, ale też smutków. Ogólnie na plus.

Po udanej inauguracji rundy wiosennej, kiedy to Darłowianie zdobyli 10 pkt w czterech meczach przyszła zadyszka w postaci porażek z Wrzosem Wrzosowo oraz Jednością-Ikar Krosino. Czym było to spowodowane?

Łukasz Jarosiewicz.: Biorę na siebie te porażki to raz, a po drugie przyczyny szukałbym w złym przygotowaniu zespołu do tych zawodów. Mam tylko pretensje do siebie i był to ciężki mój okres w Darłowie.

Które ze spotkań w twoim odczuciu było najlepsze jeżeli chodzi o grę Darłowian ?

Łukasz Jarosiewicz.: Mecz w Będzinie, bo był meczem o moja głowę. Oczywiście 1 połowa meczu z Kotwicą była najlepsza za mojej kadencji. Tak grającej Darłovii nie widziałem przez pół roku.

Jak oceniasz postawę młodzieżowców, którzy występowali w trakcie rundy wiosennej ?

Łukasz Jarosiewicz.: Młodzieżowcy grali w kratkę lub mieli kontuzje. Szkoda mi Śpiewaka, który miał poważny uraz i szkoda wyjazdu Kąckiego. Ci chłopcy na pewno dali by zespołowi więcej możliwości. Co do grających młodzieżowców to na pewno Dywan wypadł najlepiej. Chłopak ma talent i wierzę że niedługo będziecie dumni ze swojego wychowanka. Idasiak bardzo solidnie bez fajerwerków, ale na jednym dobrym poziomie. Siudek grał dużo jak na 16-latka. Raz lepiej, raz gorzej ale był solidny i mam wrażenie, że pracą może dojść daleko. Pyszniak grał mało bo był po kontuzji i ciężko mu było wrócić do optymalnej formy.

W okresie przygotowawczym obsada bramki powodowała zapewne niemały ból głowy. Śpiewak, Morawski, Kotas walczyli o miejsce między słupkami by ostatecznie ten ostatni na stałe wskoczył do bramki. Jak oceniasz jego postawę w zakończonej rundzie i czy spełnił w pełni pokładane w nim oczekiwania?

Łukasz Jarosiewicz.: Kotas to najlepszy bramkarz w regionie. Bez dwóch zdań pokazał klasę i mam ogromny szacunek dla jego umiejętności. Jest to bramkarz, który daje zespołowi spokój w tyłach . Ma niesamowity refleks i gra bardzo dobrze nogami. Jak dla mnie nr 1 na lata w Darłowie.

W rundzie wiosennej Darłowianie wspólnie z Wrzosem Wrzosowo zdobyli najwięcej punktów (29 pkt), jednocześnie tracąc najmniej bramek (6 w 13 meczach) ? Jak duży wpływ na ostateczny sukces miała wg ciebie gra Darłovii w defensywie ??

Łukasz Jarosiewicz.: Straciliśmy 6 goli, ale twierdzę, że mogliśmy spokojnie nie stracić żadnej. Gra w obronie to klucz do dobrych wyników, a ta pod rządami Krawczyka, Wiernickiego czy Wisowatego, oprócz 2 spotkań, wyglądała bardzo solidnie.

Jak oceniasz swoją postawę na boisku w rundzie wiosennej okraszoną 3 zdobytymi bramkami ?

Łukasz Jarosiewicz.: Nie będę się wypowiadał na swój temat. Nadmienię tylko, że myślałem że mecze życia grałem jakieś 10 lat temu na Łazienkowskiej czy Bułgarskiej, a okazało się że mecz życia zagrałem w Będzinie.

Wyższa liga stawia zdecydowanie wyższe wymagania. Na co w twoim odczuciu stać Darłowian patrząc na obecną kadrę ? Jakie pozycje wg twojej opinii wymagają wzmocnień w perspektywie kolejnego sezonu ?

Łukasz Jarosiewicz.: Darłowian stać na wiele bo to silna grupa ludzi, którzy grają ze sobą 3 rok. Macie w składzie bardzo dobrych piłkarzy, ale bez wzmocnień nie ma szansy na awans do 4 ligi. Myślę, że klub ma na oku 3 może 4 nazwiska, które podniosą wartość zespołu. Życzę wam oczywiście jak najlepiej.

Po zakończonym sezonie postanowiłeś pożegnać się z prowadzeniem Darłovii . Co miało wpływ na twoją decyzje i jakie masz plany na najbliższą przyszłość ?

Łukasz Jarosiewicz.: Nie będę ukrywał, że pracowało mi się ciężko w Darłowie. To raz, a po drugie ja mam swoje ambicje i wiarę w swoje możliwości, ale samą wiarą żyć nie można trzeba mieć finanse na odpowiednim poziomie to po trzecie. Kończąc Panowie Piłkarze szacunek za wykonaną robotę. Podziękowania dla prezesa Polakowskiego, Artura Romańczuka oraz wszystkich kibiców Darłovii. Odchodzę z podniesioną głową i dumny z tego co zrobiliśmy razem wspólnie. Przy piłce na pewno zostanę. Jakieś propozycje mam, daję sobie czas na podjęcie decyzji do 3 lipca.