Deklasacja w Kołobrzegu

Bardzo dobra dyspozycja Darłowian od startu ligowych rozgrywek sprawiła, że do wyjazdowego meczu z drużyną Kotwicy II Kołobrzeg podopieczni Mateusza Kaźmierczaka przystępowali w roli zdecydowanego faworyta. Nie mniej  jednak, pomni doświadczeń z poprzednich sezonów, kiedy kołobrzeżanie zasilali swój skład zawodnikami z pierwszej drużyny, goście do tego pojedynku przystępowali mocno skoncentrowani. Jak się okazało, tym razem rezerwy Kotwicy musiały radzić sobie bez posiłków.

Od pierwszego gwizdka sędziego nie było wątpliwości, która z drużyna jest zdecydowanie lepsza. Darłowianie narzucili przeciwnikowi swój rytm gry i już pierwsze akcje kończyły się uderzeniami na bramkę gospodarzy. Strzelecki dorobek przyjezdnych otworzył Daniel Wólkiewicz, który na własnej połowie przechwycił piłkę, pociągnął całą akcję w pobliże pola karnego rywali i tam po szybkim rozegraniu z Bartłomiejem Fastynem znalazł się sam przed bramkarzem, pewnie pokonując go uderzeniem w długi róg. Po chwili bliscy podwyższenia wyniku byli Michalski, którego uderzenie wybronił bramkarz, Fastyn, który przeniósł piłkę ponad poprzeczką oraz Bazyli, który z zza pola karnego trafił w poprzeczkę. W odpowiedzi, groźnie na bramkę Śpiewaka uderzał Damian Kupisz, ale minimalnie przestrzelił. W 25 minucie swoją pierwszą bramkę w tym meczu zdobył Wiktor Sawicki, który wykorzystał mocne zagranie Fastyna w pole bramkowe. Kolejne minuty to w dalszym ciągu zdecydowana przewaga i nieustanne ataki Darłowian po których sporo pracy miał dobrze spisujący się bramkarz Kotwicy. Swoje okazje mieli m.in. Rokicki, Krawczyk oraz Sawicki, ale tym razem nie zdołali już wpisać się na listę strzelców, zamykając dorobek bramkowy po pierwszych 45 minutach gry na cyfrze dwa.

Pierwsze minuty gry w drugiej odsłonie były wyrównane. Wystarczyło jednak zwiększenie tempa przez Darłowian, aby ponownie to oni stali się stroną dominującą , która co kilka minut dochodziła do bramkowych okazji. W 55 minucie akcję na skrzydle przeprowadzili Michalski z Sawicki, a ten ostatni popisał się ładną centrą w kierunku Fastyna, któremu nie pozostało już nic jak tylko trafić głową do siatki z bliskiej odległości. Po chwili strzelec bramki usiadł na ławce rezerwowych, a jego miejsce zajął Łukasz Szczerba. W kolejnej groźnej akcji do bramki ponownie trafił Sawicki, tym razem wykorzystując prostopadłe zagranie Artura Frysia. To właśnie lewy obrońca po zejściu Fastyna został przesunięty do środkowej linii i po chwili także wpisał się na listę strzelców. Tym razem otrzymał on dokładne zagranie w pole karne od Sawickiego i ładną podcinką pokonał bramkarza Kotwicy. Wysokie prowadzenie sprawiło, że na boisku pojawili się kolejni zmiennicy w osobach Idasiaka, Basałaja i Marcina Łańko, dla którego był to pierwszy występ w obecnej rundzie po wyleczeniu kontuzji. Świeże siły sprawiły, że tempo gry nie spadało do końcowych minut, a co najważniejsze jeszcze raz Darłowianom udało się wpisać na listę strzelców. Trzecie trafienie zanotował Wiktor Sawicki, który po długim zagraniu Szczerby wygrał pojedynek z obrońcami i po chwili piekielnie mocnym uderzeniem pokonał bramkarza, który nawet nie podjął próby interwencji. Ostatnie minuty mogły sprawić, że piłka po raz siódmy znalazła by się w bramce miejscowych, ale tym razem brakowało odrobiny koncentracji i dokładności w akcjach Darłowian. Goście jedną próbę pokonania Śpiewaka podjęli około 80 minuty, ale uderzenie z dystansu w dużej odległości minęło bramkę.

Kolejna efektowna wygrana Darłowian cieszy tym bardziej, że wysokie tempo gry podopieczni Mateusza Kaźmierczaka zdołali utrzymać przez pełne 90 minut gry, z czym było różnie w poprzednich spotkaniach. Wypada mieć tylko nadzieję, że podobnie będą prezentować się do końca obecnej rundy, a wtedy o obronę palmy pierwszeństwa w ligowej tabeli można być spokojnym. A sobotnia wygrana to zarazem mały Wielkanocny prezent dla kibiców Darłovii, z których część pojawił się w Kołobrzegu wspierając swoją drużynę i właśnie dla nich oraz wszystkich pozostałych klub MKS Darłovia Wesołych życzy:

Wesołych Świąt Wielkanocnych,
smacznego jajka, szalonego
i wyjątkowo mokrego Śmigusa Dyngusa
oraz samych słonecznych i cudownych dni.

Bramki:

0 : 1 - Wólkiewicz - 6 minuta

0 : 2 - Sawicki - 25 minuta

0 : 3 - Fastyn - 55 minuta

0 : 4 - Sawicki - 61 minuta

0 : 5 - Fryś - 63 minuta

0 : 6 - Sawicki - 74 minuta

Skład Darłovii: Śpiewak - Fryś, Krawczyk, Lipiński, Rokicki ( 72 Basałaj) - Michalski, Włodarczyk (72' Łańko), Wólkiewicz, Bazyli (68' Idasiak) - Fastyn (60' Szczerba), Sawicki