Czaplinek ponownie niezdobyty

Drużyna Lecha Czaplinek w poprzednim sezonie była jedyną z którą podopieczni Mateusza Kaźmierczaka zanotowali ujemny bilans remisując (2:2) na własnym boisku oraz ulegając rywalowi na wyjeździe (2:3). Głodni rewanżu do kolejnego pojedynku, tym razem już na szczeblu IV ligi, przystępowali z planem na wywiezienie kompletu punktów z Czaplinka. Z pewnością pewnym utrudnieniem była nieobecność Daniela Wólkiewicza oraz Przemysława Sydoruka, dotychczas pewnych punktów wyjściowej jedenastki, ale jednocześnie ich absencje były szansą dla Artura Frysia oraz Artura Maciąga na pojawienie się w pierwszym składzie.

Pierwsza groźna akcja meczu pokazała, co będzie największą bronią gospodarzy. Drużyna Lecha bardzo dużą wagę przywiązywała do wykonywanych stałych fragmentów gry, rzutów wolnych, czy też rzutów rożnych, za każdym razem starając się zaskoczyć Darłowian. Pierwszy z nich został skutecznie powstrzymany przez defensorów już w 2 minucie gry, ale zarazem umożliwił też piłkarzowi z Czaplinka groźne uderzenie zza pola karnego. Po około 5 minutach gry pierwszy raz Darłowianie zagrozili bramce strzeżonej przez Jarosława Hadela za sprawą Sawickiego, który wygrał walkę o górną i piłkę i przedarł się w pole karne. Niestety pod koniec akcji nie zdołał utrzymać się na nogach, co ułatwiło bramkarzowi interwencję. W 12 minucie groźną akcję na lewym skrzydle przeprowadził Bartłomiej Babiak ogrywając Damiana Kulona, ale tym razem zabrakło mu dokładności w ostatnim podaniu, z czego skorzystali goście przerywając akcję. Chwilę później to piłkarze Darłovii mieli znakomitą okazję do otwarcia wyniku. Szybką akcję zapoczątkował Sawicki zagrywając tuż przed polem karnym do Rokickiego, który ograł obrońcę Lecha i będąc praktycznie sam przed bramkarzem uderzył na bramkę Hadela. Strzał, pomimo że zbyt lekki, sprawił bramkarzowi sporo problemów, ale finalnie futbolówka znalazła się w jego rękawicach. Po chwili jeszcze lepszą okazję miał Sawicki, który po długim wykopie De Clercka znalazł się sam przed bramkarzem, ale nie zdołał go pokonać posyłając piłkę tuż obok lewego słupka. W 21 minucie po kolejnym rozegranym rzucie rożnym bliski pokonania bramkarza Darłovii był Igor Bany, który będąc odwrócony od bramki zmusił De Clercka do interwencji niesygnalizowanym uderzeniem pod poprzeczkę. Kolejną bardzo ładną obroną bramkarz Darłovii popisał się w 34 minucie parując piłkę na rzut rożny po uderzeniu zza linii 16 metra. Pierwsze z dośrodkowań na kolejny rzut rożny wypiąstkował De Clerck, a w kolejnej próbie do strzału doszedł Bartłomiej Woźniak, nieczysto trafiając w piłkę, co spowodowało, że ta poszybowała daleko od bramki. Ku zdziwieniu Darłowian, sędzia ponownie wskazał na narożnik boiska i właśnie ten rzut rożny przyniósł zmianę rezultatu. Przy dośrodkowaniu Mateusza Hamera źle zachował się bramkarz Darłovii, nie trafiając w piłkę, będąc tuż przed linią bramkową, z czego skwapliwie skorzystał Kamil Sobol głową posyłając futbolówkę do siatki. W końcowych minutach lepiej prezentowali się gospodarze, a m.in. Tomasz Mallek mógł podwyższyć prowadzenie. Darłowianie tylko raz groźnie zaatakowali, ale po dobrej centrze Rokickiego z interwencją zdążył bramkarz wybijając piłkę na rzut rożny.

Druga część gry rozpoczęła się od lekkiej przewagi miejscowych, którzy częściej przebywali na połowie Darłowian, ale początkowo nie potrafili wypracować sobie dogodnej okazji do strzału. Podobnie jak podopieczni Mateusza Kaźmierczaka, którzy przed ten czas nie mogli złapać właściwego rytmu gry. Impas przełamał Kamil Bazyli, groźnie uderzając z rzutu wolnego, a po chwili po dośrodkowaniu Lipińskiego i główce Babeca piłka o centymetry minęła bramkę. W 65 minucie po mocnym uderzeniu Hamera piłkę z rąk wypuścił De Clerck, z czego starali się skorzystać miejscowi umieszczając po chwili piłkę w siatce, ale dokonali tego będąc na pozycji spalonej, co wychwycił arbiter boczny. Kilka minut później Igor Bany o mały włos nie pokonał bramkarza Darłowian przy próbie dośrodkowania, ale skończyło się tylko rzutem rożnym dla miejscowych. W 83 minucie po zagraniu w poprzek boiska przez Igora Bany sam przed bramkarzem znalazł się Piotr Kibitlewski, ale trafiając w słupek zaprzepaścił doskonałą okazję do rozstrzygnięcia losów meczu. Po chwili, piłkę na prawej stronie stracił Rokicki, co zakończyło się wejściem Babiaka w pole karne i uderzeniem na bramkę, tym razem powstrzymanym przez De Clercka. W ostatnich minutach Darłowianie starali się doprowadzić do wyrównania, ale tak naprawdę to żadna z tych prób nie była bliska powodzeniu.

Minimalna porażka, a co ważniejsze mała liczba okazji bramkowych pokazała jak wiele dla drużyny znaczy Daniel Wólkiewicz, którego wyraźnie brakowało w tym meczu. Sporo kontrowersji wzbudziła akcja po której Darłowianie stracili bramkę, o co słusznie goście mieli pretensje, uważając że miejscowi rzut rożny otrzymali w prezencie od sędziego. Nie zmienia to faktu, że podopieczni Kaźmierczaka powinni także wykorzystać jedną z dwóch znakomitych okazji w pierwszej połowie, co mogło odwrócić losy meczu. Ponownie jednak ... Czaplinek pozostał niezdobyty.

Bramka:

1 : 0 - Kamil Sobol - 36 minuta

Skład Darłovii: De Clerck - Fryś, Babec, Lipiński, Kulon - Bazyli (75' Ziółkowski), Włodarczyk, Wasilewski (60' Fastyn), Rokicki - Maciąg (68' Dywan), Sawicki

Żółte kartki: Włodarczyk, Sawicki, Fryś, Dywan, Lipiński