Kluczenia Stargard - Darłovia Darłowo 2 : 2

Przedostatni ligowy mecz Darłovii oznaczał wyjazd do mistrza rozgrywek - drużyny Polskiego Cukru Kluczevii Stargard. Do tego spotkania Darłowianie przystępowali osłabieni brakiem Kamila Włodarczyka, Bartłomieja Fastyna oraz Damiana Kulona, ale nie zmieniało to faktu, że liczyli na zdobycz punktową, niezbędną do ostatecznego zachowania ligowego bytu.

Od pierwszego gwizdka sędziego drużyny narzuciły szybkie tempo gry. Darłowianie nie zamierzali skupiać się wyłącznie na defensywie prezentując otwartą grę, a dzięki dobremu wejściu w mecz, w pierwszych minutach potrafili kilkakrotnie zagrozić doświadczonemu Markowi Ufnalowi, który jednak grał bardzo odważnie, kilkakrotnie przerywając akcje gości poza własnym polem karnym. Ataki przyjezdnych finalnie przyniosły powodzenie w 15 minucie. Na lewym skrzydle piłkę otrzymał Bartosz Dywan, na granicy pola karnego złamał akcję do środka, a po chwili mocno uderzył tuż przy krótkim słupku, wyprowadzając Darłowian na prowadzenie. W kolejnych minutach gospodarze starali się odpowiedzieć i kilkakrotnie znaleźli się w dogodnych pozycjach strzeleckich. Brakowało im jednak skuteczności, bądź też dobrze w bramce interweniował Marcin Kotas. Znakomite okazje do podwyższenia prowadzenia mieli także Darłowianie. Szansę do trafienia miał bardzo aktywny Karol Florkiewicz, który uderzył z ostrego kąta, ale dobrze spisał się Ufnal, parując piłkę na słupek, a po chwili popisał się jeszcze lepszym refleksem wybijając piłkę z linii bramkowej po dobitce Dywana. Kilka chwil później okazję do wpisania się na listę strzelców miał Krystian Ryfa po centrze Rafała Lipińskiego, ale i tym razem dobrze spisał się bramkarz gospodarzy przerzucając piłkę ponad poprzeczką. Niewykorzystane sytuacje niestety zemściły się na Darłowianach. Kilka groźnych akcji Kluczevii w końcu przyniosły efekt bramkowy w 37 minucie. Błąd w kryciu w defensywie Darłovii spowodował, że Piotr Surma znalazł się sam przed Marcinem Kotasem i po chwili pokonał go z bliskiej odległości. Stracona bramka nie podziałała demobilizująco na gości, którzy w dalszym ciągu starali się utrzymywać wysokie tempo gry. Dzięki takiej postawie mogli ponownie wyjść na prowadzenie, tuż przed ostatnim gwizdkiem w pierwszej części meczu. Długie zagranie w kierunku Karola Florkiewicza pozwoliło mu znaleźć się sam na sam z Ufnalem, ale tym razem napastnik Darłovii nieczysto trafił w piłkę i ta zamiast w bramce, wyszła na aut bramkowy.

Drugą część spotkania od mocnego akcentu rozpoczęli mistrzowie ligi. Darłowianie w pierwszych minutach mieli problemy z dłuższym utrzymaniem się przy piłce, co skwapliwie wykorzystani gospodarze, wychodząc po pięciu minutach na prowadzenie. Gospodarze zdobyli bramkę po długim zagraniu z lewego skrzydła, za linię obrony przyjezdnych, do nadbiegającego Michała Magnuskiego, który trafił z kilku metrów tuż przy lewym słupku. Po wyjściu na prowadzenie miejscowi starali się kontrolować grę, zwiększając uwagę na grę obronną, a przy każdej nadarzającej się okazji wyprowadzać kontry. Kluczevia jeszcze kilkakrotnie przedarła się w pobliże bramki strzeżonej przez Marcina Kotasa, ale za każdym razem w decydujących momentach dobrze spisywali się defensorzy Darłovii. Podopieczni Mateusza Kaźmierczaka także dążyli do wyrównania stanu meczu, kilkakrotnie uderzając groźnie z dystansu, ale przez długi czas było to za mało aby pokonać Ufnala. Ostatecznie losy meczu rozstrzygnęły się w 86 minucie. Tuż za polem karnym piłkę otrzymał Karol Florkiewicz i długo się nie zastanawiając uderzył w kierunku bramki. Tym razem gorzej zachował się Ufnal, parując piłkę przed siebie, z czego skwapliwie skorzystał Bartosz Dywan, który jako pierwszy dopadł do piłki i po chwili po raz drugi trafił do siatki. Po wyrównaniu stanu gry Darłowianie grali bardzo uważnie w defensywie, nie dopuszczając rywali do okazji bramkowych, co w ostatecznym rozrachunku oznaczało podział punktów.

Zdobyty punkt na boisku lidera rozgrywek sprawił, że Darłovia zagwarantowała sobie ligowy byt. Remis jest tym bardziej cenny, że kolejny raz Darłowianie musieli sobie radzić dysponując okrojonym składem, a pomimo to rozegrali dobre zawody, będąc równorzędnym rywalem dla Kluczevii. W najbliższą środę ostatni piłkarski akcent w rozgrywkach IV ligi i ponownie podopieczni Mateusza Kaźmierczaka rozegrają mecz wyjazdowy. Tym razem udadzą się do Szczecina, na mecz z tamtejszą Iskierką, która na jesień po niezwykle emocjonującym meczu w Darłowie potrafiła doprowadzić do remisu 3 : 3, pomimo że do przerwy przegrywała 3 : 0.

Bramki:

0 : 1 - Bartosz Dywan - 15 minuta

1 : 1 - Piotr Surma - 37 minuta

2 : 1 - Michał Magnuski - 50 minuta

2 : 2 - Bartosz Dywan - 86 minuta

Skład Darłovii: Kotas - Lipiński, Ryfa, Sosiński - Dywan, Michalski, Wólkiewicz, Bazyli - Maciąg (73' Szopiński), Sawicki, Florkiewicz 

Żółte kartki: Sosiński, Dywan