Derby powiatu ponownie dla Darłovii

Derbowe pojedynki pomiędzy Darłovią Darłowo, a Sławą Sławno od zawsze elektryzowały lokalnych kibiców piłki nożnej. Mecze zawsze miały swoją historię, która sięga czasów powojennych, kiedy to 16 czerwca 1945 roku odbył się pierwszy mecz i po dziś dzień rywalizacja trwa w najlepsze. Z tego też powodu, pomimo, że Darłowianie byli zdecydowanym faworytem, należało spodziewać się bardzo wyrównanego i twardego pojedynku. W zespole prowadzonym przez Mateusza Kaźmierczaka zabrakło kontuzjowanego Daniela Wólkiewicza, który nie wrócił do grania po urazie odniesionym w Ustroniu Morskim oraz z przyczyn osobistych Bartłomieja Fastyna. Sobotnie spotkanie było także okazją do uroczystego celebrowania wywalczonego awansu z miejscowymi kibicami oraz do charytatywnej zbiórki na rzecz Aleksandra Głębockiego, chrześniaka bramkarza Darłovii - Marcina Kotasa, który w tym dniu od pierwszej minuty stanął między słupkami.

Pierwsze minuty miały bardzo wyrównany przebieg. Darłowianie starali się spokojnie budować swoje akcje, ale pewnie spisywała się defensywa Sławy, przez kilkanaście minut skutecznie udaremniając wszelkie próby ataków. Impas został przerwany po kwadransie gry, kiedy to Kamil Bazyli zdecydował się na długie, przekątne zagranie na prawe skrzydło. Błąd popełnił obrońca Sławy, źle przecinając lot piłki, z czego skwapliwie skorzystał Błażej Idasiak, trafiając do siatki mocnym uderzeniem po dalszym słupku. Zdobyta bramka dodała animuszu miejscowym i za chwilę dwukrotnie swoje okazje do uderzeń na bramkę miał Artur Maciąg. Niestety za pierwszym razem wysoko przeniósł piłkę ponad poprzeczką po uderzeniu z woleja, a za chwilę, z bliskiej odległości, nie trafił głową w światło bramki. Wydawało się, że przewaga Darłowian, będzie rosła z minuty na minutę, ale wystarczył jednen błąd, aby scenariusz meczu trzeba było pisać od nowa. Bardzo złe zagranie Idasiaka sprokurowało kontrę Sławy, którą wyprowadził Serewiś, już w polu karnym ogrywając Krystiana Babec. Ten starał się ratować wślizgiem całą akcję, ale nie trafił w piłkę powalając napastnika, co musiało oznaczać rzut karny dla Sławy. Do jedenastki podszedł Piotr Ścisło, ale początkowo nie zdołał wygrać pojedynku z Marcinem Kotasem, który wybronił jego uderzenie. Niestety odbita piłka ostatecznie ponownie trafiła do Piotra Ścisło, który nie zmarnował już okazji do trafienia. Wyrównująca bramka sprawiła, że ponownie wrócił obraz gry z pierwszego kwadransa. Żadna ze stron nie miała zdecydowanej przewagi i przez długi czas brakowało klarownych okazji podbramkowych. Finalnie wynik uległ zmianie dopiero w doliczonym czasie gry pierwszej połowy, a bramkę zdobył niezawodny w obecnym sezonie Wiktor Sawicki. Napastnik Darłowian uciekł obrońcom po długim zagraniu Artura Maciąga i będąc sam na sam z Miłoszem Kadylakiem pewnie go pokonał, pozwalając swojej drużynie zejść do szatni z minimalną przewagą.

Drugie 45 minut gry rozpoczęło się od groźnej akcji przyjezdnych, którzy po dośrodkowaniu z prawego skrzydła w kierunku Piotra Ścisło mogli doprowadzić do wyrównania. Tym razem jednak skrzydłowy Sławy nie zdołał trafić w światło bramki. Akcja ta była wyraźnym sygnałem, że przyjezdni dobrze wprowadzili się w drugą część gry i będą usilnie dążyć do wyrównującego trafienia. To właśnie goście byli groźniejsi pod bramką rywala co najmniej kilkukrotnie będąc bliskim trafienia. Bardzo dobrze między słupkami spisywał się Marcin Kotas, który swoimi interwencjami na linii sprawił, że piłka nie znalazła drogi do bramki. Dwukrotnie bramkarzowi Darłovii dopisało także szczęście, kiedy to futbolówka trafiała w słupek i poprzeczkę, a raz, praktycznie z linii bramkowej piłkę wybił Konrad Rokicki. Po stronie gospodarzy niestety brakowało konkretów pod bramką Kadylaka, a pewnie grająca defensywa Sławy przez długie minuty nie pozwalała na sprokurowanie dogodnej okazji podbramkowej. Finalnie rozstrzygnięcie spotkania nastąpiło w ostatnich minutach gry, kiedy to w polu karnym piłkę opanował Wiktor Sawicki, który szykując się do strzału został sfaulowany przez jednego z obrońców, za co sędzia podyktował drugą w tym meczu jedenastkę. Do rzutu karnego podszedł sam poszkodowany i po chwili pewnym i mocnym uderzeniem pokonał Kadylaka. Dwubramkowe prowadzenie utrzymało się do końcowego gwizdka, co oznaczało, że Darłowianie mogli w dobrych nastrojach rozpocząć wspólnie świętowanie ligowego awansu.

Końcowe rozstrzygnięcie derbowego pojedynku to zdecydowanie najbardziej szczęśliwy dla Darłowian wynik w obecnym sezonie. Wysoko postawiona poprzeczka przez piłkarzy Sławy Sławno sprawiła, że o komplet punktów było bardzo ciężko i wielka w tym zasługa Marcina Kotasa, który kilkoma fantastycznymi interwencjami pokazał swój "Koci" refleks. Wielkie brawa należą się także licznie zebranym kibicom, którzy wspólnie celebrowali awans do IV ligi, a także wsparli charytatywną zbiórkę na rzecz Aleksandra Głębokiego, dla którego w całości trafił dochód z sobotniego meczu.

Bramki:

1:0 - Błażej Idasiak - 15 minuta

1:1 - Piotr Ścisło - 30 minuta

2:1 - Wiktor Sawicki - 45 minuta

3:1 - Wiktor Sawicki - 85 minuta

Skład Darłovii: Kotas - Michalski (89' Basałaj), Babec, Lipiński, Rokicki - Bazyli, Włodarczyk, Fryś, Idasiak (69' Szczerba) - Maciąg (68' Łańko), Sawicki

Żółte kartki: Babec, Rokicki