Darłovia rozbija MKP Szczecinek na zakończenie rundy

Ostatni mecz ligowy Darłovii Darłowo był okazją do podtrzymania zwycięskiej passy, która obejmowała trzy ostatnie mecze. Pewną niewiadomą mogła być forma podopiecznych Mateusza Kaźmierczaka, którzy nie rozegrali przełożonego na wiosnę meczu z Leśnikiem Manowo i ostatni raz o punkty zagrali równo dwa tygodnie wcześniej pokonując Orzeł Wałcz (3:1). W porównaniu do tego spotkania jedyną zmianą w wyjściowej jedenastce było pojawienie się w niej Artura Frysia, który zastąpił Damiana Kulona.

Pierwszą groźną akcję w tym meczu przeprowadzili goście, a całość zapoczątkował Rokicki zagrywając na skrzydło do niepilnowanego Bartosza Dywana. Ten dośrodkowywał spod linii końcowej do Wiktora Sawickiego, ale tym razem nie zdołał on wygrać pojedynku główkowego z obrońcą miejscowych. Po chwili po błędzie obrońcy snajper Darłowian walczył o piłkę z bramkarzem, ale nie zdołał skierować jej do bramki, przy okazji faulując Mateusza Sochalskiego. Gospodarze późno obudzili się z letargu i dopiero po rzucie rożnym zagrozili Darłovii.Uderzenie przewrotką jednego z zawodników MKP o centymetry minęło bramkę, a dobitka Mateusza Górnego z bardzo ostrego kąta wylądowała na zewnętrznej części słupka. W dwudziestej minucie goście stanęli przed pierwszą stuprocentową okazją do trafienia. Szybką kontrę zapoczątkował Wólkiewicz przechwytując piłkę na własnej połowie, a następnie zagrał ją do niepilnowanego Sawickiego, który z narożnika pola karnego dośrodkował do wbiegającego Bartłomieja Fastyna. Ten uderzył mocno głową, ale z interwencją zdążył Sochalski parując piłkę przed siebie. Do niej jako pierwszy dopadł Wólkiewicz, ale trafił w obrońcę, ustawionego na linii bramkowej i ku zdziwieniu wszystkich zebranych na stadionie, w dalszym ciągu utrzymywał się wynik bezbramkowy. W 30 minucie ładnym przechwytem, a po chwili groźnym uderzeniem popisał się Łukasz Jurjewicz, dając De Clerckowi szansę na pokazanie swoich umiejętności. Kilka minut później, po dośrodkowaniu Frysia z rzutu rożnego, groźnie głową uderzył Sawicki, ale na szczęście dla miejscowych wprost pod nogi zawodnika ustawionego przy słupku, który zatrzymał futbolówkę, a ta po chwili trafiła w ręce bramkarza. W 40 minucie gospodarze wykonywali rzut z autu na wysokości pola karnego Darłowian. Już w polu karnym piłkę odzyskał Fastyn, zagrał szybko do Kamila Bazyli, a ten długo się nie zastanawiając długim zagraniem uruchomił Sawickiego. Napastnik Darłovii od połowy pognał sam w kierunku bramki miejscowych i po chwili płaskim uderzeniem pokonał Sochalskiego. Tuż przed ostatnim gwizdkiem bliski podwyższenia prowadzenia był jeszcze Bartosz Dywan, ale tym razem futbolówka przeleciała tuż ponad lewym okienkiem bramki, co oznaczało minimalne prowadzenie przyjezdnych na zejściu do szatni.

Druga część spotkania to już całkowita dominacja Darłowian od pierwszego gwizdka sędziego. W ciągu pierwszych dziesięciu minut najpierw groźnie uderzał Dywan, chwilę później Fastyn, a później bliski pokonania Sochalskiego był Lipiński. Ostatecznie bramka podwyższająca wynik padła po składnej akcji i podaniu Rokickiego do Fastyna, który na linii pola karnego szybko opanował piłkę i uderzył z woleja w kierunku dalszego słupka, pokonując bramkarza ze Szczecinka. Dopiero po utracie bramki groźnie zaatakowali miejscowi, szukając kontaktowej bramki po rzucie rożnym i uderzeniu głową. Po chwili ponownie do głosu doszli Darłowianie zmuszając Sochalskiego do interwencji po celnych uderzeniach Sawickiego i Włodarczyka. Jeszcze bliżej trafienia do siatki był Bartłomiej Fastyn, który po centrze Frysia z rzutu rożnego w sobie tylko znany sposób nie wpisał się ponownie na listę strzelców, dochodząc do piłki skierowanej na krótki słupek. Następny rzut rożny to kolejna okazja, której tym razem nie wykorzystał Dywan, trafiając w poprzeczkę. Chwilę później moment dekoncentracji Bazylego mogli wykorzystać gospodarze, ale uderzyli zbyt lekko na bramkę De Clercka i ten nie miał problemów ze złapaniem piłki. Bramkarz Darłovii momentalnie wznowił grę długim wykopem, które trafiło do Fastyna. Ten "w ciemno" przedłużył lot piłki za linię obrony, na co tylko czekał Sawicki wpadając w pole karne, a  po chwili odgrywając do niepilnowanego Fastyna, który dopełnił formalności, ze spokojem trafiając do siatki. Lekkie rozluźnienie spowodowane pewnym wynikiem sprawiło, że przez chwilę gospodarze zdołali dojść do głosu, wypracowując dogodną okazję po pierwszej składnej akcji w tym meczu. Ponownie jednak pewnie interweniował bramkarz gości. Odpowiedź przyjezdnych była natychmiastowa. Przechwyt piłki przez Babeca i szybkie ruszenie z kontrą sprawiły, że po podaniu Maciągą, po położeniu obrońcy na murawę, sam przed bramkarzem znalazł się Sawicki. Pierwsze uderzenie zdołał wyblokować Sochalski, ale na tyle pechowo, że odbita futbolówka trafiła wprost na głowę Maciąga, który spokojnie ulokował ją w bramce. Rozbici gospodarze całkowicie oddali pole gry, a zdezorganizowana obrona co chwilę była nękana przez Darłowian. Drugą swoją bramkę mógł zdobyć m.in. Maciąg, ale bardzo ładnie interweniował Sochalski, przerzucając piłkę ponad poprzeczką. Za moment na bramkę bezskutecznie uderzali ponownie Maciąg, Fastyn i Wólkiewicz, a ostatecznie na listę strzelców wpisał się Fryś, który wyłuskał piłkę od ostatniego obrońcy, pognał sam w kierunku bramki i po ograniu Sochalskiego spokojnie umieścił piłkę w pustej bramce. Było to zarazem ostatnie trafienie w tym meczu.

Wysoka wygrana w Szczecinku była potwierdzeniem rosnącej formy Darłowian w ostatnich meczach ligowych. Rozmiary wygranej oraz styl z pewnością stanowić mogą pewne zaskoczenie, gdyż to MKP był przed tym meczem wyżej w ligowej tabeli. Tym razem boisko pokazało, że to podopieczni Mateusza Kaźmierczaka byli o klasę lepsi. Wygrana sprawiła, że Darłovia zakończyła rundę jesienną na piątym miejscu w ligowej tabeli, mając jeszcze do rozegrania zaległy mecz z Leśnikiem Manowo, który odbędzie się już na wiosnę.

Bramki:

0 : 1 - Wiktor Sawicki - 40 minuta

0 : 2 - Bartłomiej Fastyn - 55 minuta

0 : 3 - Bartłomiej Fastyn - 69 minuta

0 : 4 - Artur Maciąg - 78 minuta

0 : 5 - Artur Fryś - 88 minuta

Skład Darłovii: De Clerck - Rokicki, Babec, Lipiński (73' Maciąg), Fryś - Dywan (80' Prędki), Włodarczyk, Wólkiewicz, Bazyli - Fastyn, Sawicki